Kiedy mówię, że wydałam książkę sama, wiele osób wyobraża sobie, że wysłałam plik do drukarni i gotowe. Gdyby to było takie proste.
W self-publishingu autor przestaje być tylko autorem. Staje się wydawcą. A wydawca odpowiada za wszystko: za tekst, wygląd, druk, sprzedaż, promocję i każdy błąd, który się po drodze pojawi.
Dlaczego w ogóle wybrałam tę drogę
Próbowałam wydawnictw tradycyjnych. Podchodziłam do wydawców na targach z ulotką w ręku i wysyłałam propozycje wydawnicze. Dostałam też kilka ofert współfinansowania. Szerzej opisuję to we wpisie Dlaczego wybrałam self-publishing.
Ostatecznie wybrałam kontrolę. Chciałam, żeby „ZRESETOWANA” wyglądała i brzmiała dokładnie tak, jak ją wymyśliłam. Za tę kontrolę płaci się czasem, pieniędzmi i nerwami.
To jednak nie był jedyny powód. Wydawnictwa tradycyjne za sprzedną książkę, dają autorowi jakiś procent, więc może się zdarzyć, że za jedną książkę otrzymałabym 2-3 zł... Dodatkowo może się okazać, że wcale nie miałabym aż tak dużo do powiedizenia odnośnie ostatecznego brzmienia książki, okładki, którą zazwyczaj autor dostaje do akceptacji tylko.
Natomiast wydawnictwa współfinansowane tkz. vanity, pobierają od autora sporo pieniędzy na wydanie książki, oferując kompleksową usługę wydania. Jest to bardzo wygodnie i często autor dostaje większe tantiemy za sprzedany egzemplarz. Nawet do 70%. Jednak ta opcja też mi nie odpowiadała.
I tu muszę zaznaczyć, że nie wybrałam sefl-publishingu, bo "nikt mnie nie chciał". Nie. Dostałam propozycje zarówno od wydawnictw vanity jak i od tych tradycyjnych. Po prostu nie odpowiadały mi zapisy w umowach i dlatego zdecydowałam się wydać sama.
Kogo zatrudniłam
Nie wszystko da się i nie wszystko warto robić samodzielnie. Za te etapy zapłaciłam specjalistkom:
| Etap | Kto | Dlaczego nie sama |
|---|---|---|
| Redakcja | redaktorka Ewa | autor nie widzi własnych dziur fabularnych i powtórzeń |
| Korekta | korektorka Magda | po kilkudziesięciu lekturach oko nie wyłapuje literówek |
| Arty z bohaterami | ilustratorka Emilia (@emilia.kolosa.ilustracje) | to były portrety postaci na poziomie, którego sama bym nie osiągnęła |
| Druk | Custom Printing | potrzebny sprzęt i doświadczenie |
Znalezienie odpowiednich osób zajęło mi sporo czasu. Pytałam o próbki pracy, porównywałam stawki i terminy. Najważniejsze było dla mnie, żeby redaktorka nie zmieniała mojego stylu pod siebie, tylko pomagała mu wybrzmieć.
Co zrobiłam sama
- Plan wydania i harmonogram całego procesu.
- Okładkę i symbol Lux Fracta, zaprojektowane w Affinity.
- Ilustracje w środku książki, w tym grafiki rozdziałów i schemat statku.
- Przygotowanie do druku i rozmowy z drukarnią.
- ISBN, który każdy wydawca może uzyskać bezpłatnie w Bibliotece Narodowej.
- Stronę internetową i sklep, w którym sprzedaję wersję papierową.
- Dystrybucję e-booka na Legimi i w Empiku.
- Promocję: media społecznościowe, patronki, recenzenci, rozdania, festiwale.
- Wysyłkę: każdą paczkę pakuję osobiście.
Droga w skrócie
- Pisanie i własne poprawki.
- Szukanie redaktorki, redakcja, poprawki po redakcji.
- Korekta.
- Okładka i ilustracje.
- Skład, łamanie i korekta po składzie.
- ISBN.
- Egzemplarz próbny, potem druk.
- Przedsprzedaż od 1 kwietnia 2026, z artami gratis.
- Premiera, wysyłka, promocja i e-book w księgarniach internetowych.
Każdy z tych etapów opisuję w osobnym wpisie. Ten możesz traktować jak mapę.
Co z tego mam
Cały koszt wydania poniosłam sama, zanim sprzedałam pierwszy egzemplarz. Tak działa self-publishing: najpierw inwestujesz, potem liczysz, że czytelnicy znajdą Twoją książkę.
Ale mam też coś, czego nie dałby mi żaden wydawca. Każda decyzja w tej książce jest moja. Każda strona, każdy kolor na okładce, każdy art w paczce. I każda wiadomość od czytelnika trafia prosto do mnie.
Czy poleciłabym tę drogę każdemu? Nie. Jeśli wolisz skupić się tylko na pisaniu, wydawnictwo może być lepszym wyborem. Ale jeśli chcesz mieć wpływ na wszystko i nie boisz się nauki od zera, self-publishing daje wolność, której trudno szukać gdzie indziej.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda efekt tej drogi, „ZRESETOWANA” jest dostępna tylko w moim sklepie.
A Ty? Wydałabyś książkę sama, czy szukałabyś wydawnictwa?