← Powrót do aktualności
Korekta tekstu książki

Korekta książki. Polowanie na błędy, których autor już nie widzi

Proces wydawniczy

Po redakcji myślałam, że najgorsze za mną. Tekst był przecież przeczytany, poprawiony i dopracowany. Co jeszcze mogło być źle?

Okazało się, że całkiem sporo.

Czym korekta różni się od redakcji

Najprościej: redakcja patrzy na historię, a korekta na litery.

RedakcjaKorekta
Na co patrzyfabuła, postacie, tempo, stylortografia, interpunkcja, literówki, spójność zapisu
Kiedyjako pierwsza, na surowym tekściepo redakcji, na tekście po poprawkach
Co zmieniacałe sceny, zdania, akapitypojedyncze znaki, słowa, zapis
Ile ingerujedużo, może zasugerować przepisaniemało, nie zmienia sensu

Korektor nie powie Ci, że scena jest zbędna. Powie, że brakuje przecinka, słowo jest odmienione błędnie albo bohater na stronie 120 nazywa się inaczej niż na stronie 340.

Na czym skupia się korekta

  • Literówki i ortografia. Te, których nie złapie autokorekta w edytorze.
  • Interpunkcja. Przecinki, cudzysłowy, wielokropki.
  • Zapis dialogów. Pauzy, półpauzy, wielkie i małe litery po wypowiedzi.
  • Spójność. Ten sam zapis nazw, imion, liczb i terminów w całej książce.
  • Powtórzenia. Dwa takie same słowa obok siebie, które umknęły w redakcji.
  • Drobne błędy gramatyczne. Zła odmiana, zły rodzaj, zła forma czasownika.

W książce fantastycznej spójność to osobny temat. U mnie są nazwy własne jak IRiS, Lux Fracta, Nocturnis Vult, SpectraCore czy Tarkaan. Każda musi być zapisana tak samo na każdej stronie. Jedna wielka litera w złym miejscu i czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy to błąd, czy celowy zabieg.

Dlaczego autor nie zrobi tego sam

Próbowałam. Czytałam swój tekst dziesiątki razy i byłam przekonana, że jest czysty. A potem korektorka znalazła błędy na stronach, które znałam prawie na pamięć.

To nie kwestia staranności. Autor zna tekst za dobrze. Czyta to, co chciał napisać, a nie to, co faktycznie napisał. Korektor widzi tekst pierwszy raz i nie ma tego filtra.

Dziękuję mojej korektorce Magdzie za wszystkie wyłapane przecinki, literówki i niespójności, których sama nigdy bym nie zobaczyła.

Czy korektę można pominąć

Można. Ale czytelnicy to zauważą. Błędy wybijają z historii i sprawiają, że książka wydaje się mniej profesjonalna, nawet jeśli fabuła jest świetna. W self-publishingu, gdzie wiele osób podchodzi do książek niezależnych autorów z rezerwą, taka wpadka kosztuje podwójnie.

Warto też zaplanować korektę po składzie. Podczas łamania tekstu mogą pojawić się nowe problemy, na przykład złe podziały wyrazów. O tym w następnej części serii, o składzie i łamaniu.

A Ty? Zwracasz uwagę na błędy w książkach, czy wciąga Cię historia i nic innego się nie liczy?

← Dlaczego wybrałam self-publishing O mnie: Klaudia Michnik →
Zobacz wszystkie aktualności