← Powrót do aktualności
Autorka z książką ZRESETOWANA na festiwalu

Napisałam książkę. Najtrudniejsze dopiero się zaczęło

Proces wydawniczy

Kiedy pisałam „ZRESETOWANĄ”, wydawało mi się, że najtrudniejsze będzie skończyć książkę. Potem myślałam, że najtrudniejsze będzie ją wydać.

Myliłam się dwa razy. Najtrudniejsze jest sprawić, żeby ktoś w ogóle dowiedział się, że ta książka istnieje.

Rynek, który nie czeka na debiutantów

W Polsce co roku ukazują się tysiące nowych tytułów. Książki z dużych wydawnictw mają działy marketingu, miejsce na półkach w księgarniach i budżety na reklamę. Książka w self-publishingu ma autorkę z telefonem i stroną internetową.

Muszę przekonać algorytmy, że moja książka zasługuje na uwagę. Potem przekonać czytelników. A potem jeszcze sprawić, żeby polecili ją dalej. Robię to wszystko po godzinach, obok pracy i codziennych obowiązków.

Na kogo naprawdę możesz liczyć

To będzie najmniej popularna część tego wpisu, ale muszę to napisać.

Kiedy wydajesz pierwszą książkę, zakładasz, że pierwszymi czytelnikami będą bliscy. Rodzina, znajomi, ludzie, którzy znają Cię od lat. Często jest odwrotnie. Bliscy są ostatnimi osobami, które sięgną po Twoją książkę, polecą ją albo chociaż udostępnią post.

Nie piszę tego z żalem. Z czasem zrozumiałam, że to bardzo częste doświadczenie autorów. Dla bliskich jesteś po prostu sobą, a nie autorką. Mogą nie czytać Twojego gatunku albo w ogóle nie czytać. Mogą nie wiedzieć, jak bardzo pomaga jedno udostępnienie. Ale skutek jest taki, że na początku możesz liczyć głównie na siebie.

Siła bookmediów

I wtedy przychodzą ludzie, których nie znałaś.

Bookstagramerki, booktokerzy, recenzentki, inne autorki. Osoby, które przeczytały „ZRESETOWANĄ”, bo coś w opisie je zaciekawiło, a potem napisały o niej szczerze i z sercem. Patronki, które odliczały dni do premiery, jakby to była ich własna książka. Czytelniczki, które piszą mi, że za zakończenie powinnam trafić do więzienia.

Bookmedia mają ogromną siłę. Jedna szczera recenzja na profilu, któremu ludzie ufają, potrafi zrobić więcej niż tydzień moich rolek. Ale ta społeczność daje coś jeszcze.

Przyjaźnie, których się nie spodziewałam

Przez książki poznałam ludzi, z którymi dziś rozmawiam nie tylko o książkach. Na Festiwalu Książki w Opolu spotkałam się na żywo z patronką i autorkami, które znałam wcześniej tylko z ekranu.

Autorzy niezależni wiedzą, jak wygląda ta droga, bo idą nią sami. Dlatego się wspierają. Polecają sobie redaktorów i drukarnie, dzielą się błędami i kibicują sobie przy premierach.

Jeśli dopiero zaczynasz

  • Nie licz na to, że znajomi zrobią promocję za Ciebie.
  • Szukaj swoich czytelników tam, gdzie są: w bookmediach, pod hasztagami Twojego gatunku, na festiwalach.
  • Wspieraj innych autorów, zanim będziesz potrzebować wsparcia. To wraca.
  • Ciesz się z każdej osoby, która przeczytała Twoją książkę. To nie są liczby, to ludzie.

Dziękuję każdej osobie, która kupiła „ZRESETOWANĄ”, napisała recenzję, zostawiła komentarz albo udostępniła mój post. Dla niezależnej autorki to naprawdę wiele znaczy.

Jeśli chcesz wesprzeć mnie najprościej, jak się da, zajrzyj do mojego sklepu albo poleć książkę komuś, kto lubi mroczne sci-fi.

A Ty? Kto najbardziej wspiera Cię w tym, co robisz? Bliscy, czy ludzie, których poznałaś po drodze?

← Self-publishing: moja droga Festiwal Książki w Opolu i gra terenowa →
Zobacz wszystkie aktualności