← Powrót do aktualności
Prace nad okładką ZBUNTOWANEJ

Nowy symbol, nowa okładka. Pracuję nad „ZBUNTOWANĄ”

Wizualny świat

Przy pierwszym tomie wszystkiego uczyłam się od zera. Przy drugim wiem już, ile pracy kryje się za jedną okładką. Co wcale nie znaczy, że jest łatwiej.

Pracuję teraz nad okładką „ZBUNTOWANEJ”.

Dwie okładki, jedna seria

Największe wyzwanie przy drugim tomie to spójność. „ZBUNTOWANA” musi wyglądać jak część tej samej historii, kiedy stanie na półce obok „ZRESETOWANEJ”. Jednocześnie nie może być kopią. To inna książka, inny etap historii i inne emocje.

Na okładce „ZRESETOWANEJ” jest symbol Lux Fracta, gwiazda pożerana przez cień. Na okładce drugiego tomu pojawi się nowy symbol. Projektuję go od podstaw, tak samo jak pierwszy, w Affinity.

Nowy symbol

Co przedstawia? Tego jeszcze nie zdradzę. Mogę powiedzieć tyle: jeśli pierwszy tom był powolną walką o tożsamość, to drugi jest buntem. W „ZBUNTOWANEJ” iskra zamienia się w pożar. Symbol musi to oddać.

Praca wygląda podobnie jak przy pierwszym tomie. Szkic, warstwy, poprawki, wyrzucanie całych wersji i zaczynanie od nowa. Tym razem jednak szybciej rozpoznaję, kiedy coś nie działa. To chyba jedyna rzecz, która naprawdę jest łatwiejsza.

Zadruk jest gotowy

Zadruk do „ZBUNTOWANEJ” jest już skończony. Projektowałam go z taką samą uwagą jak zadruk do pierwszego tomu, bo chcę, żeby oba tomy tworzyły komplet także w tych szczegółach.

Co na nim jest? To zostaje tajemnicą do dnia, w którym pokażę gotową książkę. Powiem tylko, że każdy element ma znaczenie dla historii. Uważni czytelnicy pierwszego tomu mogą mieć swoje teorie.

Gdzie jesteśmy

  • Tekst: „ZBUNTOWANA” przeszła redakcję i jest w korekcie.
  • Zadruk: gotowy.
  • Symbol i okładka: w trakcie.
  • Data premiery: jeszcze jej nie podaję. Wolę dodać kilka tygodni niż wypuścić książkę, z której nie będę dumna.

Będę pokazywać kolejne etapy na Instagramie i TikToku, ale niektóre rzeczy zostawię na sam koniec. Okładka ma być niespodzianką.

Jeśli jeszcze nie znasz pierwszego tomu, to dobry moment, żeby nadrobić. „ZRESETOWANA” czeka w moim sklepie.

A Ty? Wolisz, kiedy tomy jednej serii wyglądają prawie identycznie, czy kiedy każdy ma własny charakter?

← Ilustracje w książce Self-publishing: moja droga →
Zobacz wszystkie aktualności