Wyobraź sobie, że budzisz się w kapsule ratunkowej, gdzieś na końcu galaktyki. Nie znasz swojego imienia. Nie wiesz, skąd przyleciałaś ani komu możesz zaufać. Wiesz tylko, że coś w Tobie krzyczy, że to nie jest Twoje miejsce.
Od tego obrazu zaczęła się Arienne.
Ratunek, który okazuje się czymś innym
Ktoś odnajduje Twoją kapsułę. Ratuje Ci życie, daje opiekę medyczną. Zaczynasz wierzyć, że najgorsze już za Tobą. A potem na Twoim nadgarstku zatrzaskuje się elektromagnetyczna bransoleta.
Nie jesteś gościem. Nie jesteś ocalałą. Jesteś własnością.
Pisząc tę scenę, zadawałam sobie jedno pytanie: co tak naprawdę znaczy bezpieczeństwo, kiedy nie masz nad niczym kontroli? Musiałam się wtedy zatrzymać przy klawiaturze, bo sama poczułam ten chłód. Ratunek i własność to czasem to samo słowo, tylko wypowiedziane przez kogoś innego. W świecie, który stworzyłam, człowiek bez tożsamości nie jest pasażerem. Jest towarem.
Ciało pamięta więcej niż umysł
Arienne trafia na planetę Tarkaan. Nie pamięta przeszłości, ale jej ciało reaguje na rzeczy, o których umysł nie ma pojęcia. Nocami ma koszmary. A może to wcale nie są koszmary?
Im dalej idzie, tym trudniej o proste odpowiedzi. Zaczyna widzieć siebie w obcych wspomnieniach. I wtedy pojawia się pytanie, które przeraża ją bardziej niż sama amnezja: co, jeśli utrata pamięci nie ukrywa ofiary, tylko kogoś, kim wcale nie chciałaby być?
To jest serce tej historii. Nie statki kosmiczne i nie technologia, choć jest ich w książce sporo. W centrum stoi dziewczyna, która musi zbudować siebie od nowa, i jej druga jaźń, która powoli się budzi.
Dlaczego nie jest idealna
Nie chciałam bohaterki, która zawsze wie, co zrobić. Arienne się myli. Boi się. Czasem działa czystym instynktem, a nie planem. Nie ufa nikomu, nawet sobie.
Prawdziwa siła to dla mnie nie brak słabości. To podejmowanie wyborów, kiedy wszystko w Tobie krzyczy, żeby się poddać.
Im dłużej ją pisałam, tym bardziej przestawała być tylko postacią. Stawała się kimś, kogo zaczynałam naprawdę rozumieć.
Jeśli chcesz dowiedzieć się o niej więcej, zajrzyj na stronę „Przebudzeni: ZRESETOWANA”.
A Ty? Co zrobiłabyś na jej miejscu: zaufała osobom, które Cię uratowały, czy od pierwszego dnia szukała drogi ucieczki?